Wielkanocne Zamkołażenie cz.1

eng (1)

Lista zamków i pałaców do odwiedzenia została stworzona skrzętnie jeszcze przed wyjazdem. Mapki i opisy dojazdu zostały zapisane, wydrukowane i bezpiecznie umieszczone „pod ręką”.

Podróż z północy na południe… do Szklarskiej Poręby, a po drodze… zamki, pałace, pałace, zamki… ach…
Dzień 1

Pałac w Skale

Pałac w Skale (2013)

To pierwszy obiekt, który udało nam się odwiedzić w drodze na Wielki odpoczynek.

Do pałacu, nie wiedząc o tym, skręciliśmy wcześniej niż przewidywał opis na stronie zamki.net.pl, zgodnie z kierunkowskazem na „kopalnię w Skale”… zajechaliśmy więc od drugiej strony.

Przeciętnej urody ruiny pałacu zrobiły na mnie piorunujące wrażenie o tyle, że już od dawna marzyłam o zamkołażeniu i mojej radości nie było końca kiedy wśród drzew ujrzałam mury.

Później, kolejne obiekty to już oraz większa eksplozja zachwytu. Każdy kolejny zamek czy pałac piękniejszy od poprzedniego… ach… dech zapierało.

Do pałacu można wejść i przejść na dziedziniec z drugiej strony. Wszędzie gruz, takie wspomnienie z dzieciństwa, kiedy to chodziło się po bunkrach. Pałac jest mocno zniszczony, więc wchodziłam na te ruiny dość ostrożnie. „Wchodziłam” to w sumie dużo powiedziane, przebiegam szybciorem żeby mi nic na głowę nie spadło. Tam gdzie w mojej ocenie można było bezpiecznie wejść, tam weszłam, było super. Ze względu na pogodę i zalegający śnieg nie puściłam wodzy fantazji i nie przebiegłam się po okolicy. Bałam się wpaść w jakąś ukryta dziurę.

Wróciliśmy do głównej drogi tą samą drogą, bo zjazd/wjazd opisywany wcześniej wydawał mi się zbyt przerażający. Swoją drogą to ciekawe, że wchodzenie na stromości jest zawsze łatwiejsze niż schodzenie, a przecież droga się nie zmienia…

więcej: Pałac w Skale

Pałac Brunów

Pałac Brunów (2013)

Na pałac w Brunowie trafiliśmy przypadkiem, jadąc do kolejnego pałacu na liscie, w miejscowości Nielestno. Gdyby nie kierunkowskaz nigdy byśmy nawet nie zwrócili na niego uwagi, chociaż jego wieża widoczna była z drogi.

Na miejscu znajduje się hotel, więc zwiedzanie nie było możliwe. Sam obiekt również nie zachwycił mnie swoją urodą. Co innego budynek przy bramie (widoczny na zdjęciu z prawej strony) oraz budynek gospodarczy, czy tez byle stajnie, po prawej stronie bramy. Odnowione mury, w wiktoriańskim stylu. Poczułam się przez moment jak na angielskiej prowincji – cudownie!!!

Wjechaliśmy przez bramę, cyknęłam kilka zdjęć i ruszyliśmy dalej, wyznaczonym szklakiem zamkołażenia.

więcej: Pałac w Brunowie

Zamek w Płakowicach

Zamek w Płakowicach (2013)

Tak na prawdę to pałac jest położony w Lwówku Śląskim, przy ulicy Pałacowej, na drodze do Legnicy. Kiedyś może i ta miejscowość nazywała się Płakowice, niestety obecnie nie ma już żadnych tablic administracyjnych. W związku z czym przejechaliśmy oczywiście tenże zamek.

Po kilku kilometrach doszliśmy wspólnie do wniosku, że albo autor opisu dojazdu ma inną miarę kilometra, albo coś się mocno pozmieniało i musimy sami odnaleźć zaplanowany zamek. Nie było to trudne ponieważ budynek widać z głównej drogi pomiędzy innymi budynkami mieszkalnymi. Podjechaliśmy na parking przed wejściem.

Budynek jest w świetnym stanie, sadziłam, że jest to jakiś obiekt użyteczności publicznej. No i się nie pomyliłam… w zamku mieści się Chrześcijański Ośrodek Kościoła Baptystów. Zwiedzanie jest zatem niemożliwe ale można wejść przez bramę na dziedziniec co oczywiście zrobiliśmy. W środku krużganki robią wrażenie. Podobało mi się bardzo.

więcej: Zamek Płakowice

Pałac Nielestno

Pałac w Czernicy (2013)

Na szczęście informacje na stronie, z której czerpałam planując naszą podróż, nie były aktualne. Dzięki temu Płakowice, co prawda, prawie przegapiliśmy, ale za to trafiliśmy do Czernicy. Inaczej nigdy byśmy nie dojechali, ponieważ pałac jest prywatny. Na bramie jest to czytelnie podane do wiadomości razem z nazwą ochraniającej jej agencji.

Trzeba było tylko trzymać się drogi głównej, ale co to by była za przygoda… Pojechaliśmy przypadkowo drogą równoległą. Dziury nie stanowiły tu jednak aż tak wielkiego problemy, jak odprowadzające wodę, do pobliskiej rzeczki, rowy w poprzek. Dosłownie. Hamowanie co 50 metrów… sądziliśmy, że właśnie taka droga prowadzi do pałacu, nic zadziwiającego. Uśmiałam się kiedy okazało się, że pałac widać nieco wyżej, zaraz przy głównej drodze. No cóż… można i tak.

Zero miejsca na poboczu, o parkingu nie wspominając. Nic to, zatarasowaliśmy bramę, a to że była otwarta. nie mogło zostać przeze mnie nie wykorzystane. Czmychnęłam do środka i zrobiłam z kilka zdjęć. Informacja o możliwości napotkania psiego stworzenia w obejściu nie ułatwiała realizacji swawolnego okrążenia budynku, poza tym autem zatarasowaliśmy wjazd. Zbytnio rzucaliśmy się w oczy, nie ryzykowałam.

więcej: Pałac w Czernicy

Pałac we Wleniu

Pałac we Wleniu (2013)

A to nie wiem co to… w każdym razie wygląda pałacowo i jest we Wleniu. Pomyłeczka mała nastąpiła gdy wjechaliśmy nie w ta drogę co trzeba będąc w drodze do Pałacu Lenno, we Wleniu a raczej w Łupkach (gwoli ścisłości).  Bardzo możliwe, że ten oto widoczny na zdjęciu budyneczek jest zwykłym stylizowanym domem, ale… kto by się czepiał szczegółów.

W każdym razie, oficjalnie… nic nie zobaczyliśmy, nic na temat tego obiektu więcej powiedzieć nie mogę. Ale jest… jakby ktoś się pytał.

Zamek w Łupkach

Zamek w Łupkach (2013)

Trafiliśmy w końcu do Łupek. Opis dojazdu w internecie sugerował, że od Pałacu Lenno trzeba jeszcze baaaardzo daleko iść do tych ruin. W rzeczywistości, pałac jest u podnóża zamku, dosłownie obok. Bardzo miło nas to zaskoczyło, ponieważ po całym dniu podróży, z przerwą na Szklarską Porębę, nie mieliśmy zbyt wiele sił by wdrapywać się na niezdobyte, zimowe szczyty. Oczywiście gdyby zaszła taka potrzeba, ja byłam gotowa na wszystko!

Niestety samego Pałacu Lenno nie udało nam się obejrzeć, ponieważ był on nieczynny, a nie bardzo chciało nam się czekać parę dni do 02.04 żeby napić się kawy. Odpuściliśmy, zaspokajając się przepięknym przejściem obok, w kierunku kościoła a później droga do zamku.

Ruiny było widać od razu za zakrętem. Kiedy podeszliśmy bliżej trochę się zmartwiłam, ponieważ na prowizorycznej bramie widniało logo agencji ochrony i tablica z zakazem wstępu. Jako prawy obywatel, chciałam, ale nie mogłam zgodnie z nią postąpić. Okazało się, że budka, w której miała być niby ochrona jest zamknięta i wokół ani żywego ducha.

Swobodnie można było zwiedzić cały obiekt. Jeszcze bardziej zdziwiło mnie dokładne zabezpieczenie całych ruin, tak żeby można było je bezpiecznie zwiedzać. Więc, zwiedziliśmy. Weszliśmy na wieże, z której byłoby widać przepiękną panoramę okolicy. Byłoby, gdyby nie ogromne zachmurzenie i opady śniegu. Ale… od czego jest wyobraźnia? Widok był wspaniały!

więcej: Zamek w Łupkach (Grodziec Wleński)

Wielkanocne Zamkołażenie cz.2

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s