Góry Serra de Tramuntana: Soller – Sa Calobra (Torre de Pareis)

eng (1)

Góry Serra de Tramuntana to  niezbyt wysokie góry, najwyższy szczyt – Puig Major ma tylko 1445 metrów i prowadzi na niego droga. Biorąc jednak pod uwagę fakt, że rozpoczynają się one od 0 m.n.p.m. – robią wrażenie. Góry są skaliste. Żółte, bardzo malownicze, na szczytach poszarzałe wapienie. Same wierzchołki są spłaszczone, ale północne stoki spadają do morza stromymi, pociętymi licznymi kanionami, urwiskami. Cudowne, oszałamiające wrażenie.

Serra de Traumantana

Serra de Traumantana

Góry już w Palmie zachęcały swoimi szczytami by je odwiedzić. Jadąc wzdłuż trasy do punktu docelowego, czyli Torre de Pareis, przejechaliśmy przez Valldemossę (miasteczko gdzie spędzał jedne ze swoich zimowych wakacji Chopin).

Valldemossa

Nie zatrzymywaliśmy się tam jednak, gdyż bardziej niż czyjaś historia interesują nas fenomenalne widoki, a tych byliśmy pewni. I nie zawiedliśmy się.

Skaliste wybrzeże w drodze do Torre de Pareis

Odwiedziliśmy za to Port de Soller, niewielkie miasteczko niedaleko Soller. Z cudowną latarnią morską, lazurową zatoczką i palmami wzdłuż plaży.

Port de Soller

Jedna z dwóch linii kolejowych na Majorce kończy/zaczyna się w Soller. Można nią dojechać do stolicy Palma de Mallorca. Nie ma w tym nic szczególnego, pociąg, jak pociąg. Czyżby? Nie dość, że cały skład kolejowy to zabytkowa maszyneria to jeszcze widoki muszą być obłędne (niestety tym razem nie skorzystaliśmy).

Linia kolejowa – Soller – Palma de Mallorca

Wyjeżdżając z  Soller cała droga do Sa Calobra (Torre de Pareis) to przecudowne widoki, skaliste szczyty i ostre zakręty. Mnóstwo kolaży, którzy oprócz tego, że czasami mocno utrudniają jazdę samochodem, szczególnie na wąskich odcinkach, to są dość ciekawym i charakterystycznym akcentem. Gdzie jest ich najwięcej, tam na pewno jest coś ciekawego do obejrzenia.

Najwyższy szczyt – Puig Major (1445 m.n.p.m)

Po drodze mijaliśmy również dwa lazurowe jeziora wśród skalistych szczytów: Embassament de Cuber i  Gorg Blau.

Jezioro Embassament de Cuber

Jezioro Gorg Blau

Po skręceniu w drogę bezpośrednio prowadzącą do Sa Calobra.  Góra za górą. Urwisko za urwiskiem. Cudowna dawka adrenaliny. Chociaż w pewnym momencie zjeżdżając już do portu Sa Calobra miałam takiego stracha, że postanowiłam wracać w bagażniku. Obserwowanie drogi z perspektywy pasażera tuż nad urwiskiem nie był na moje nerwy. Na szczęście główka pracuje i zrezygnowałam z tego pomysłu tłumacząc sobie, że przecież wracając, to już nie ja będę od strony stromizny.

Droga do Sa Calobra – Serra de Tramuntana

Serpentyny Serra de Traumantana

Dojechaliśmy szczęśliwie krętymi drogami do Portu Sa Calobra. Można tam również dostać się od strony morza – statkiem z Port de Soller.

Port Sa Calobra – statek z Port de Soller

Przecudowna kamienista plaża Sa Calobra, restauracje wokół. Szum obijających się fal, muzyka dla duszy, ale… najlepsze dopiero przed nami.

Plaża portu Sa Calobra

Nerwowa droga, stromizną w dół, strach i panika mijania się na zakrętach z innymi samochodami i autokarami. Wyprzedzanie coraz większej ilości kolaży, to wszystko nic, w obliczu nagrody czekającej na dole, wśród skał. Jeszcze tylko pięciominutowy spacer ścieżką przechodząca przez skałę – Torre de Pareis. Na samo wspomnienie aż dech zapiera mi w piersiach.

Droga wydrążona w skale

Z jednej strony kilkudziesięcio metrowy wyłom skalny wpuszczający lazurową, czystą, morską wodę – kamienista plaża.

Kamienista plaża Toree de Pareis

Z drugiej gigantyczne, strzeliste górskie szczyty. Widok obłędny. Same góry swoją wielkością nie przytłaczają tak bardzo, jakby umysł nie mógł pojąć ich wielkości. Dopiero w perspektywie niewielkich postaci ludzkich, wyłaniających się z wąwozu – to robi wrażenie. Usiadłam na kamieniach i nie mogłam się napatrzeć.

Torre de Pareis

Poszliśmy w głąb wąwozu, podziwiając piękno stworzone przez naturę. Wśród skał co chwilę słychać było pisk i trzepot ptasich skrzydeł – gołębie stadami zbudowały sobie tam domki. Do kilku skalnych jaskiń można było wejść. Chociaż tego nie polecam, ponieważ oprócz swądu publicznego szaletu nic ciekawego tam nie ma.

Torre de Pareis

Teoretycznie przez wąwóz można by było przejść, dochodząc do drogi w kierunku Lluc. Dla zwykłego turysty niestety jest to niemożliwe o czym ostrzega tablica. W oddali widać zwalone bloki skalne i jedynie dobre oprzyrządowanie i doświadczenie mogłyby teoretycznie sprostać temu wyzwaniu. My oczywiście do takich śmiałków nie należeliśmy, więc oddaliśmy kilka dzikich okrzyków, bo akustyka w tym miejscu była całkiem znośna, a echo rozchodziło się radośnie wśród skał.

Skalne jaskinie Torre de Pareis

Do S’Arenal wróciliśmy przez Incę, oczywiście pokonując ponownie drogę stromymi zboczami. Na szczęście byłam już częściej od strony skalnych wzgórz i zawał mi nie groził.

Serra de Traumantana

Po drodze trafiliśmy jeszcze na plantację oliwek, gdzie na stromym zboczu góry, ktoś cudownie zagospodarował przestrzeń. Tarasy drzew i pasące się wśród nich owce i kozy, zniewalały. Zachodzące w oddali słońce, nieśmiało chowało się za górskim szczytem. Powoli żegnaliśmy góry Serra de Traumantana.

Tarasy oliwkowej plantacji

Górskie szczyty podziwialiśmy aż do autostrady w stronę Palmy, gdzie z łezką w oku pożegnaliśmy się z cudowną scenerią Serra de Traumantana.

Serra de Traumantana

Galeria Serra de Tramuntana: Soller – Sa Calobra (Torre de Pareis)  

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s