Gruzja

eng (1)

Gruzja jest dziś niewielkim krajem położonym na Kaukazie Południowym, w zachodniej części lądowego przesmyku łączącego Europę z Azją pomiędzy Morzem Czarnym i Kaspijskim. Granice Polski i Gruzji dzieli w linii prostej około 1400 km, czyli mniej więcej tyle co ze Śląska do hiszpańskiej Katalonii.

Batumi - Bulwar

Batumi – Bulwar „Miłości”

Jak mogłabym po 7 dniach pobytu w Gruzji i obcowania z Gruzinami podsumować pierwsze wrażenie? Hm… Jednym zdaniem: wrócę tam na pewno!

Poza za tym, osobiście Gruzja zaskoczyła mnie przede wszystkim przepaścią „cywilizacyjną” jaka dzieli biedną prowincję od bogatszych miast, takich jak Batumi czy Tbilisi.

Gościnność gruzińska potrafi „zabić”. Stoły praktycznie uginały się od jedzenia, którego ilość absolutnie nie mieściła się w moich najszczerszych chęciach konsumpcyjnych. Wszystko było tak pyszne, że nie sposób było odmówić sobie jeszcze kawałeczka, ale żołądek to nie studnia bez dna, niestety. Po tygodniu udało nam się „uciec”, podobno niektórym nie udaje się to nigdy. Gruzini to bardzo pogodny naród.

Na drodze należy uważać, szczególnie gdy poruszamy się jako piesi. Kierowcy co prawda ostrzegają klaksonami, że nadjeżdżają i powinniśmy uważać. Przechodzenie po pasach absolutnie nie oznacza, że przed nimi auto się zatrzyma. Jest raczej pewne, że tego nie zrobi. Zatem, nie ma znaczenia, w którym miejscu przekraczamy ulicę, i tak trzeba będzie przedrzeć się siłą. Poza tym, że wszyscy jeżdżą praktycznie nie przejmując się przepisami, to robią to na tyle finezyjnie i z gracją, że nawet wyprzedzając na „czwartego” czułam się z gruzińskim kierowcą całkiem bezpiecznie. Kierowcy posiadają swój własny język. Informują siebie nawzajem o tym, że właśnie wykonują manewr: wyprzedzają, zmieniają pas, zajeżdżają drogę, itd. – krótkim „pib bip”. Nikt na nikogo nie patrzy wilkiem, nikt się nie denerwuje. Wszyscy spokojnie zmierzają w sobie wiadomych kierunkach. Należy jednak uważać na przeciągane „piii…b” – to oznacza, że inny kierowca się wkurzył.

Całkiem egzotycznym doświadczeniem było współdzielenie drogi z krowami. Jako pełnoprawni uczestnicy ruchu, zgodnie z gruzińskim zwyczajem nie respektowania przepisów – zwierzaki chodzą sobie po drodze jak chcą. Oczywiście kierowcy nie mają z nimi najmniejszego problemu. Wyprzedzanie kilkuset kilogramów ruszającej się żywej wagi dosłownie na „żyletkę” przy 120 km/h robiło wrażenie, skok adrenaliny murowany, szczególnie gdy krowa spojrzy Ci prosto w oczy z lekkim wyrzutem. Zdjęć niestety robić się z nimi nie da bo… nie są zbyt towarzyskie, nie lubią chyba obcych bo uciekają.

Poza tym Gruzja, to słońce, góry, ciepło, przepiękna architektura, niewyobrażalnie szczera gościnność i… wiele, wiele więcej.

Ajara (zachodnia Gruzja) – Batumi – słoneczny kurort
Tbilisi – Perła Kaukazu (starożytnie nowoczesna stolica)
Kakheti (wschodnia Gruzja)

Gruzja od kuchni

więcej o Gruzji: obliczagruzji.monomit.pl,  kaukaz.pl

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Gruzja

  1. W sumie to wszystko podtwierdzam. Ale przy stole nie musi gosc wszystkiego wypic i zjesc 😉 to jest w wiekszosci dekoracja dly milego spiedzania czasu. No i ruch drogowy w Tbilisi sie uspokoil i jest juz prawie europejski….. w latach 2000-2002 to bylo wiesolo 😉

    wracam do tad regularnie!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s