Skąd się biorą emocje?

Jak często zdarza nam się mówić: „zdenerwowała mnie ta sytuacja”, „to mnie zasmuciło, a tamto sprawiło radość”. Czyżby nasze emocje pochodziły z zewnątrz, od świata i ludzi?

Oczywiście, że nie! Sami tworzymy własne emocje. Żadna siła z zewnątrz nie jest w stanie wykreować w nas jakiekolwiek emocji, czy to przyjemnej czy tez nieprzyjemnej. Ani sytuacje, ani ludzie nie mają takiej mocy by nas zasmucić czy rozbawić. To my sami, poprzez indywidualną interpretację rzeczywistości a dokładniej przez myśli, przekonania i postawy nadajemy znaczenie zdarzeniom i odczuwamy w związku z tym różne emocje.

Dobrym przykładem może być tutaj oczekiwanie na umówione spotkanie. Osoba, z którą się umówiliśmy, spóźnia się. W zależności od myśli jakie pojawią się w naszej głowie możemy się zdenerwować, sądząc, że osoba ta nas zlekceważyła albo zapomniała o spotkaniu. Albo, może pojawić się strach, że coś złego się wydarzyło i dana osoba najzwyczajniej nie jest w stanie się z nami spotkać ani skontaktować.

Sytuacja się nie zmienia (dalej czekamy na umówioną osobę), jednak emocje jakie nam towarzyszą mogą być całkiem różne, w zależności od tego co sobie pomyślimy. Jak widać, to nie fakty decydują o naszym stanie emocjonalnym, a przekonania jakie towarzyszą myślom. Wniosek nasuwa się sam – sami tworzymy swoje emocje. Wiedząc to i znając mechanizm powstawania emocji możemy je kontrolować. Pozbywać się tych, które przeszkadzają nam w życiu a wzmacniając te, które nam życie ułatwiają.

Wszystko zaczyna się od myśli i na nich się kończy. Każda emocja trwa dopóty, dopóki podtrzymujemy ją myślami.

Kolejnym przykładem może być złość lub smutek, gdy ktoś wyrządził nam przykrość. Możemy rozmyślać w kółko na temat danej sytuacji, powracać do scen i obrazów, powiększając swój ból i złość. Można tak w nieskończoność. Stąd biorą się zadawnione urazy czy pretensje. Można jednak tą sytuację zmienić, zmieniając myślenie. Spojrzeć z perspektywy, pomyśleć, że osoba, która nas skrzywdziła, miała zły dzień lub podobnie sama została skrzywdzona i myślami trwa nieprzerwanie w tym stanie wyżywając się na innych. Przecież to wcale nie musiało chodzić dosłownie o nas, mogliśmy stać się przypadkową „ofiarą” na jej drodze. Takie spojrzenie na sytuację od razu zmienia nasz stan emocjonalny.

Łatwo to również zauważyć w przypadku reakcji różnych ludzi na tą samą sytuację. Dla jednego utrata pracy może być życiową porażką i wstępem do depresji potęgowanym przez smutek, rozczarowanie i strach o przyszłość. Dla kogoś innego ta sama sytuacja może być okazją do znalezienia lepszego, bardziej satysfakcjonującego zajęcia, budząc podekscytowanie i ciekawość. I nie chodzi tu wcale o osobowość optymisty czy pesymisty.

Klucz leży w sposobie myślenia jakie różne osoby do siebie dopuszczają. To on powoduje pojawianie się odmiennych emocji.

I nie ma w tym nic złego. Problem zaczyna się wtedy, gdy na daną sytuację reagujemy tendencyjnie, nie dopuszczając do siebie innych możliwych alternatyw. Zatapiając się w danej emocji bez reszty, stawiamy się na pozycji ofiary, która nie ma wyboru. To właśnie z przekonania, że nie ma się wyboru w odczuwaniu emocji, wynika większość emocjonalnego cierpienia. Często ukojenie przynosi już samo odkrycie, że to od nas zależy jaki stan emocjonalny odczuwamy. Kiedy zauważymy, że to od nas wszystko zależy, a zmiana idzie wraz ze zmianą myślenia, często okazuje się, że nasze emocje były nieadekwatne do sytuacji.

Wiele osób nie panuje nad swoimi emocjami, upatrując źródła swojego smutku bądź radości w „czymś” lub „kimś”. Uważają, że to „ktoś” bądź „coś” ich zdenerwowało lub sprawiło im radość. Nie są świadomi lub nie chcą przyjąć do wiadomości, że to tylko i wyłącznie ich własne nastawienie i głęboko zakorzenione przekonania spowodowały wybuch niepohamowanej złości czy euforii. Takie podejście powoduje, że zamiast popracować nad zmianą myślenia, wiele osób próbuje zmieniać innych lub za wszelką cenę kontrolować sytuację wokół siebie. Niestety, przeważnie nie jest to możliwe. Szczególnie próba zmiany innych osób wykracza poza nasze możliwości. Każdy jest odpowiedzialny za siebie, również w kwestii emocjonalnego spokoju. Niestety, o wiele trudniej jest wziąć odpowiedzialność za swoje emocje niż powiedzieć: „to ona mnie zdenerwowała, to przez niego jestem teraz smutna”.

Kiedy bierzemy odpowiedzialność za swoje emocje, przejmujemy też nad nimi kontrolę. Byron Katie podkreśla, że „nikt nie może nas skrzywdzić oprócz nas samych”. Ma rację.

Wszystkie pojawiające się w nas emocje są naszym osobistym wyborem.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s