Mikroelementy bez których nie da się żyć

Mikroelementy

Zapewniają znakomity nastrój. Regulują pracę nerek czy serca, temperaturę ciała czy apetyt na seks. Decydują o naszej wadze i urodzie, życiowej energii i sprawności mięśni… Mikroelementy, czyli substancje, na które zapotrzebowanie dobowe dorosłego człowieka nie przekracza 100 mg, a niejednokrotnie znacznie mniejsze. Czym grozi ich nadmiar, bądź niedobór? Gdzie ich szukać? Naprawdę warto wiedzieć. Poznaj pierwszą dziesiątkę wśród składników mikro, a jednak istotnych, w tym i te słabiej poznane, jak molibden czy mangan.

Siarka – na straży przemian metabolicznych

Fascynująca, niezbędna, niemierzalna. Z pewnością niedobór siarki w organizmie człowieka prowadzi do poważnych zaburzeń przemiany materii. Wiemy, że stanowi ona 0,25% naszego ciała i lepiej, żeby nie było mniej. Nie ma jednak norm spożycia tego pierwiastka, ani badań kontrolujących jego stężenie. Bo jak tu ją kontrolować, skoro przede wszystkim stanowi składnik innych substancji (białek, witamin) i nie spożywamy jej solo, a właśnie wbudowaną w inne substancje. To dla nich przewidziano różnorakie normy.

Niedobory siarki zwykle łatwo dostrzec. Przede wszystkim jej niedobór odbiera nam urodę: włosy tracą blask, paznokcie się łamią, cera robi się blada, poszarzała. Właśnie dlatego tak wiele suplementów wzmacniających przydatki skóry i kosmetyków pielęgnacyjnych oraz leczniczych zawiera siarkę. Modne są także zabiegi z wykorzystaniem tego pierwiastka (np. w sanatoriach leczenie wodą siarczkową).

Większe braki prowadzą do poważniejszych problemów: zaburzeń widzenia, nastroju i procesów krwiotwórczych, dolegliwości ze strony wątroby, stawów. Żaden inny minerał nie uczestniczy w przemianie materii w sposób tak szeroki i zróżnicowany, więc bez siarki blokowane są niemal wszystkie procesy przemiany materii. Szczęśliwie organizm ma skąd ją pobierać i w zasadzie nie obserwuje się samoistnych chorób związanych z niedoborem.

Produkty, które szczególnie w siarkę obfitują, to jaja, mleko i przetwory, mięso, owoce i warzywa (zwłaszcza białe).

Selen – przeciw toksynom i nowotworom

Szczególnie tym mikroelementem ostatnimi laty zdają się interesować media, inspirowane przez świat naukowy. Wiele badań wskazuje bowiem, że selen to cenny antyoksydant (przeciwutlenicz), czyli wróg nowotworów i źródło odporności oraz dłuższej młodości. Na ostateczne potwierdzenie takich rewelacji (jakże częstych, a potem gasnących z dnia na dzień) trzeba poczekać cierpliwie. Zarazem już dziś wiemy na pewno, że selen rzeczywiście wspiera układ immunologiczny (stymulując produkcję limfocytów), a także chroni przed reumatoidalnym zapaleniem stawów. Zatem warto go dostarczać w racjonalnej diecie. Nie potrzebujemy go zbyt wiele, wręcz śladowo (w dorosłym życiu mężczyźni ok. 70 mikrogramów dziennie, kobiety 55 mikrogramów, w ciąży i karmiące mniej więcej tyle, co mężczyźni).

Znakomite źródła tego pierwiastka to zarazem wyjątkowo zdrowe i potrzebne produkty: orzechy (najwięcej selenu jest w orzechach brazylijskich), jaja, owoce morza, produkty pełnoziarniste. Zarazem najłatwiej przyswajalny jest ten pierwiastek zawarty w zbożach.

Żelazo – by nakarmić każdą komórkę

Akurat skutki niedoboru tego pierwiastka znają niemal wszystkie kobiety. Niedokrwistość (anemia) z niedoboru żelaza przytrafia się bowiem niemal każdej pani w dorosłym życiu. Jest typową dolegliwością kobiet w ciąży, karmiących piersią, cierpiących z powodu zbyt obfitych miesiączek, wegetarianek, którym czasem nie udaje się zapewnić odpowiedniej ilości tego minerału za pomocą bezmięsnej diety, a nawet pań aktywnych, bo ich tryb życia nie sprzyja rozsądnej diecie…

Oczywiście niedokrwistość nie musi być spowodowana akurat przez brak żelaza. Częsta przyczyna to również niedobór witamin z grupy B (kwas foliowy, B12) czy witaminy C, odpowiedzialnej za wchłanianie żelaza. Skutek? Anemia to problem co piątej kobiety (i tylko jednego na 100 mężczyzn). Ponieważ „słaba krew” uniemożliwia prawidłowe natlenianie i odżywianie komórek, pogarsza się funkcjonowanie niemal wszystkich narządów. Niedokrwistość raczej nie zabija, jednak sprzyja kołataniu serca i innym zaburzeniom krążenia, bólom głowy, zaparciom, spadkowi apetytu. Prowadzi do nienaturalnego zmęczenia i osłabienia, wychłodzenia organizmu, bladości cery, łamliwości paznokci, nadmiernego wypadania włosów, a nawet powstawania „zajadów” w kącikach ust. To znacznie obniża jakość życia każdej kobiety. W przypadku przyszłych mam skutki bywają niezwykle groźne dla rozwijającego się dziecka: niedokrwistość na każdym etapie ciąży może spowodować wady wrodzone u płodu i poronienie. Właśnie dlatego ginekolodzy zlecają te przykre badania krwi i w razie potrzeby zalecają przyjmowanie preparatów z żelazem.

Jeśli obserwujesz u siebie objawy typowe dla anemii, a nie jesteś w ciąży i nie zajmie się nimi położnik, po prostu upewnij się, że w twojej diecie nie brakuje bogatych źródeł żelaza: chudej wołowiny, mięsa królika, podrobów (zwłaszcza wątroby), żółtka jaj. Żelazo występuje także w produktach pochodzenia roślinnego. Trzeba jednak pamiętać, że żelazo hemowe (pochodzenia zwierzęcego) organizmowi znacznie łatwiej przyswoić. Niehemowe w sporych ilościach zawarte jest w zielonych warzywach, w roślinach strączkowych, w burakach, czerwonej kapuście, papryce, produktach pełnoziarnistych. By poprawić wchłanianie, zadbaj i o witaminę C w swojej diecie.

Jeśli dobrze się odżywiasz, a forma taka sobie, warto skontaktować się z lekarzem pierwszego kontaktu, a także ginekologiem. Niejednokrotnie „sprawy kobiece” są pierwotnym źródłem niedokrwistości.

Mangan – żeby nam się chciało żyć

Chociaż należy do pierwiastków potrzebnych w ilościach śladowych, być w organizmie musi. Naukowcy nazwali go „mikrolokomotywą” życiowego napędu. Aktywuje enzymy niezbędne do przyswajania wielu witamin, w tym witaminy C. Zatem nie ma bez niego prawidłowej odporności i przyswajania żelaza. Nie ma też mocnych kości i sprawnie krążącej krwi. Tak to już jest w naszym organizmie, że w pojedynkę żadna, nawet najcenniejsza substancja, wiele nie zdziała. Podstawa do zespół.

Mangan w ograniczonym, ale wciąż istotnym zakresie, współuczestniczy w metabolizmie cukrów i kwasów tłuszczowych. Wspomaga odżywianie układu nerwowego i centrum zarządzania, czyli mózgu. Jest konieczny przy syntezie hormonów tarczycy, aktywności śledziony, a nawet oddziałuje na libido obu płci. Zarazem przedawkowany (co zdarza się osobom pijącym wodę o sporej zawartości manganu, ewentualnie nadużywającym suplementy zawierające mangan) może być bardzo groźny, prowadząc nawet do problemów psychicznych. Dawka powszechnie uchodząca za bezpieczną dla osoby dorosłej to około 2-5 mg na dobę (chociaż pojawiają się opinie, że może być wyższa). Bywa, że jedna tabletka suplementu zawiera 3 mg. Jeśli doliczyć do tego mangan z diety, przy prawidłowym wchłanianiu, może być groźnie. Zatem rozsądnie sięgać po takie preparaty tylko pod nadzorem lekarza.

Dobre, bezpieczne źródła manganu to głównie zboża, orzechy, owoce, szpinak, groch i ziemniaki.

Jod – dla jasności umysłu

O ogromnej roli tego mikroelementu przypominają pacjentom głównie położnicy i endokrynolodzy, gdyż jod jest szczególnie ważny dla przyszłych mam i pracy tarczycy. Wprawdzie od kiedy w Polsce jodowana jest sól spożywcza, problem tzw. wola endemicznego (powiększenie tarczycy wynikające z niedoboru jodu, prowadzące do poważnego niedorozwoju intelektualnego) praktycznie nie występuje, jednak nie można o nim zapominać. Wiadomo, że jod w znacznej mierze stymuluje rozwój układu nerwowego płodu i umysł dziecka, dlatego z pewnością znajdziesz go w dobrych suplementach dla ciężarnych, zazwyczaj w ilości 150-200 mikrogramów. Taka ilość w zasadzie pokrywa dzienne zapotrzebowanie w stanie odmiennym i gdy karmisz piersią. Potrzeby innych grup w zasadzie pokrywa racjonalna dieta. Warto ją stosować także ze względu na jod, gdyż mikroelement ten, wchodząc w skład hormonów wydzielanych przez gruczoł tarczowy, po części bierze udział w regulowaniu podstawowych funkcji życiowych, od kontroli temperatury począwszy, poprzez pracę mięśni, metabolizm, a skończywszy na podziale komórek.

Jeśli stosujesz sól jodowaną, a twoje menu jest bardzo zróżnicowane (nie brakuje w nim ryb i innych owoców morza, mleka i jego przetworów, chudego mięsa wołowego czy wieprzowego, jaj, ryżu, pieczywa żytniego, płatków owsianych, sałaty, szpinaku, jabłek, gruszek, itd.) możesz spać spokojnie. Na pewno nie zaszkodzi też „najodowanie się” przynajmniej raz w roku podczas urlopu nad morzem. Najskuteczniejsza terapia to długie spacery wzdłuż brzegu morza i głębokie oddychanie. Najwyższe stężenie pierwiastka jest ponoć w powietrzu letnim, o świcie. Oczywiście sens ma takie naturalne leczenie przez cały rok, o dowolnej porze. Taka kuracja nie zaszkodzi, jodu nie przedawkujesz: sprawnie funkcjonujący organizm wydali nadmiar pierwiastka wraz z moczem. Wyjątek stanowią osoby z chorobami tarczycy: dla nich jod może być zarówno lekiem, jak i źródłem nasilenia problemów, zatem nie tylko konkretne leczenie powinny uzgadniać z endokrynologiem, ale i wakacyjne plany.

Cynk – przyjaciel zdrowej tarczycy

Nietrudno go spotkać w wielu preparatach, które mają poprawiać wygląd. Cynk znany jest bowiem z tego, że wpływa zasadniczo na wygląd skóry i jej przydatków, więc włosów i paznokci. Te nadwyrężone po lecie szczególnie wymagają teraz troski. My jednak radzimy wspierać je od środka w sposób naturalny. Sporo cynku zawierają kasze, warzywa strączkowe i orzechy. Także ostrygi, homary czy ślimaki. Podejrzewa się, że opinia o tych produktach jako o afrodyzjakach ma po części związek nie tylko z ich kuszącym wyglądem, zapachem, bądź konsystencją, ale i zawartością cynku właśnie. Popęd płciowy, potencja i zdolność do przeżywania orgazmu, zarówno u kobiet jak i u mężczyzn, związane są bowiem w pewnym stopniu ze stężeniem cynku w organizmie. Cynk zarządza substancją bodźcową o nazwie histamina. Chociaż wiele osób kojarzy ją przede wszystkim z alergią i nadreaktywnością organizmu, ma ona i ważną, pozytywną rolę do spełnienia. Poprawia ukrwienie i produkcję śluzu w błonach pokrywających narządy płciowe, a Cynk ma też wpływ na procesy metaboliczne i naszą wagę ciała. Jeśli nie znosisz owoców morza i przysmaków kuchni francuskiej, szukaj cynku także w jajach, drobiu, wołowinie.

Tyroksyna, czyli hormon tarczycy, decydujący o tempie przemiany materii, nie powstanie bez cynku. Podobnie zresztą, jak wiele innych hormonów. Cynk ma znaczenie przy przyswajaniu podstawowych składników odżywczych. Sam jest jednak dobrze wchłaniany przede wszystkim ze źródeł zwierzęcych, zatem na niedobory szczególnie powinni uważać wegetarianie.

Organizm ludzki nie może funkcjonować bez cynku, ze względu na jego rolę w syntezie DNA i RNA, białek w ogóle, insuliny i nasienia. Ponad 70 różnych enzymów wymaga cynku do prawidłowego działania. Bez cynku cierpimy na drżenia mięśni, ich bolesne skurcze, możliwa jest depresja, nawet zaburzenia mowy. Cynk jest także integralną częścią tkanek i wpływa na prawidłowe gojenie ran, prawidłowy wzrost i rozwój płodu. Możliwe, że bierze udział w zapobieganiu rozwojowi przeziębienia, wówczas, gdy stale organizm ma go wystarczająco dużo.

Nie stawiaj jednak na preparaty z cynkiem. Ten pierwiastek także można przedawkować. Klasyczny objaw zatrucia to wymioty. Zarazem przewlekły nadmiar cynku (który nie musi dawać wyraźnych sygnałów) według amerykańskich naukowców może sprzyjać chorobie Alzheimera. Oczywiście nie grozi nam ono, gdy źródłem cynku jest racjonalna dieta.

Chrom – w walce z cholesterolem i nadwagą

Chrom reguluje poziom cholesterolu i kwasów tłuszczowych. Ułatwia trawienie białek i „uwrażliwia” komórki na insulinę. Ten pierwiastek najlepiej jest znany osobom walczącym z nadwagą, a dokładniej chorobliwą miłością do słodyczy. Niedobór chromu może właśnie tak się objawiać, ale wcale nie musi. Inne sygnały braku chromu, typowe zresztą i przy innych problemach, to przewlekłe przygnębienie, rozdrażnienie, bóle głowy i nadmierny pociąg do alkoholu. Oczywiście każdy z nas ma prawo czasem czuć się gorzej. Jeśli jednak fatalne samopoczucie utrzymuje się ponad 2-3 tygodnie, zawsze wymaga wyjaśnienia u lekarza. Można zacząć od internisty i poszukać przyczyn organicznych. Jeśli to nie przyniesie efektów czas na specjalistów od ludzkiej duszy.

Jeśli jednak twoje kłopoty to jedynie kwestia kiepskiej diety i niedoboru chromu, warto (tradycyjnie) zwiększyć spożycie ryb, wątroby, zielonych warzyw, drobiu, kukurydzy, jaj, pieczywa razowego i świeżych owoców. Chromu w zasadzie zbyt wiele nam nie trzeba (średnio 20-30 mikrogramów na dobę), ponieważ jednak zwykle mamy kłopoty z jego przyswajaniem, bezpiecznie jest dostarczyć go nawet 80 mikrogramów każdego dnia. Szczególnie, jeśli kochamy węglowodany, które utrudniają jego wchłanianie. A że niedobór chromu zwiększa na nie apetyt, łatwo nie jest…

Miedź – dla kości, krwi i skóry

Prędzej skojarzymy ją z produkcją kabli czy garnków niż własnym zdrowiem. Tymczasem pełni wiele istotnych funkcji i z pewnością zasługuje na uwagę. Przy zapobieganiu niedokrwistości jest tak samo ważna, jak żelazo. Zresztą umożliwia jego transport i prawidłowe wchłanianie. Ponieważ jednak niedobór tego pierwiastka zdarza się sporadycznie (dotyczy głównie chorych na nerczycę), nie musimy o tym pamiętać na co dzień.

Miedź zgromadzona jest w naszym ciele przede wszystkim w mięśniach, kościach i w wątrobie. Właśnie w tym gruczole jest gromadzona i uwalniana w razie potrzeby. Jest niezbędna w procesie produkcji erytrocytów (czerwonych krwinek), przy tworzeniu kości i kolagenu (nie tylko naturalnego środka przeciwzmarszczkowego, ale przede wszystkim budulca zdrowych ścięgien), a także RNA, niezbędnego do syntezy białek. Wspomaga gojenie ran i metabolizm tłuszczów. Miedź łatwo wchodzi w relacje z innymi pierwiastkami i niekoniecznie lubi ich nadmiar w organizmie. Sama też nie jest lubiana, gdy jest jej za dużo. Zatem zalecana równowaga. Zdrowy organizm dba o nią sam, stąd nie wyznaczono konkretnych ścisłych norm dla tego pierwiastka. Zasadniczo uważa się, że wystarcza nam 1,5 do 3 mg miedzi w codziennej diecie. Zapewnią ją produkty pełnoziarniste, orzechy, ryż (naturalny, niełuskany), podroby, wiele warzyw, owoce suszone. Tak naprawdę nie trzeba pochylać się nad każdym mikroelementem z osobna, tworząc menu. Zdrowa dieta za jednym zamachem zapewnia je wszystkie.

Fluor – dla pięknego uśmiechu

Chociaż kojarzymy ten mikroelement przede wszystkim z kośćmi i zębami, w rzeczywistości jest obecny we wszystkich tkankach naszego organizmu. Inna rzecz, że poza układem kostnym w znacznie mniejszym stężeniu. Czy jest mikropierwiastkiem niezbędnym? Jeśli uznamy, że uzębienie jest człowiekowi potrzebne, to z pewnością tak: umożliwia bowiem powstawanie i ostateczne uformowanie szkliwa.

Ta tkanka chroni zębinę w obrębie korony zęba i jest z pewnością najtwardszym tworem w organizmie człowieka, chociaż czasem musi poddać się działaniu bakterii próchnicowych. Pomyślcie więc, co by się działo z naszymi zębami, gdyby szkliwa wcale nie było lub okazało się wadliwe?

Uwaga! Fluor, choć zębom potrzebny, może okazać się ich zabójcą – nadmiarze niszczy bowiem szkliwo, które buduje. Połknięty w zbyt dużej ilości, to groźna trucizna. Przedawkowany zakłóca pracę szyszynki. Stąd wciąż aktualne dyskusje, jak fluor podawać, by służył organizmowi, a nie szkodził. Pasty dla najmłodszych nie powinny być zbyt smaczne, by dzieci ich nie zjadały w nadmiarze dla przyjemności, a te przeznaczone dla maluchów, które mogą mieć jeszcze kłopot z wypluwaniem pasty, najlepiej, by w ogóle nie zawierały tego pierwiastka.

Zarazem fluor na samej powierzchni zębów bardzo się przydaje, szczególnie osobom zagrożonym próchnicą (jakieś 90% populacji). Porozmawiaj z dentystą o fluoryzacji ząbków dziecka (najlepiej zanim wyrżną się zęby stałe). Oglądając jego zęby stomatolog być może zaleci także ten pierwiastek i w kropelkach (najczęściej dawka zalecana w wieku 2-4 lata to 0,5 mg fluoru, 4-6 lat- 0,75 mg, ponad 6 lat jeden miligram dziennie). Fluor jest łatwo przyswajalny i zwykle nie ma takiej potrzeby, jednak to sprawa indywidualna.

Molibden – wsparcie płodności i odporności

Jeśli w twojej diecie nie brakuje zielonych warzyw, produktów mlecznych, fasoli, podrobów, ryżu i pszenicy, soczewicy bądź czerwonej kapusty, raczej nie grozi ci niedobór molibdenu. I bardzo dobrze, bo ten pierwiastek naprawdę jest potrzebny, jeśli chcesz cieszyć się zdrowiem, płodnością, znakomitą odpornością (a sezon przeziębieniowy tuż tuż), a nawet pięknym uśmiechem.

Molibden umożliwia organizmowi produkcję enzymów niezbędnych do przyswajania cukrów i tłuszczów. Pozwala na prawidłowe przyswajanie żelaza, zachowanie sprawności intelektualnej i seksualnej, zapobiega próchnicy. Możliwe, że zapobiega rozwojowi chorób nowotworowych. Hamuje rozwój bakterii chorobotwórczych i wirusów w naszym organizmie.

Czasem można go znaleźć w preparatach mineralno-witaminowych. Suplementacja zalecana jest jednak przede wszystkim osobom z objawami niedocukrzenia, pod nadzorem lekarza. Nadmiar molibdenu szkodzi: wpływa negatywnie na pracę układu pokarmowego, prowadzi do niedokrwistości z powodu niedoboru miedzi (molibden ją wypiera z organizmu), wywołuje obrzęki stawów, a nawet skazę (dnę) moczanową.

źródło: zdrowie.gazeta.pl

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s